Najwyraźniej mam szczęście na wpadanie na obce psy. On nie dość, że nie był szczególnie agresywny, to nie kazał mi spadać ze swoich terenów. Nawet mogłam dołączyć do sfory. Razem z Luke'em ruszyłam na poznanie terenu. Zatrzymaliśmy się dopiero nad jeziorem. Luke coś chyba mówił, ale tak średnio go słuchałam. Ma się rozumieć, całkiem mnie to interesowało, ale miałam ostatnio bardzo dużo na głowie. Potrzebowałam chwili, żeby ogarnąć to co się działo wokół mnie.
-Czy ty mnie w ogóle słuchasz? Czy gadam na próżno - oho, chyba ktoś się zirytował.
Spojrzałam na niego i machnęłam ogonem.
-Przepraszam. Po prostu sporo się ostatnio stało. Ciężko mi to wszystko naraz ogarnąć.
Przekrzywił głowę. Rozumiał, na pewno kiedyś miał coś takiego.
-Dobra. Możemy posiedzieć, ja nie będę tyle gadał, a ty od czasu do czasu posłuchasz. Zresztą, nie bardzo lubię dużo mówić - odparł.
Skinęłam głową.
-To dobrze. Bo ja też nie jestem zbyt rozmowna - uśmiechnęłam się do niego.
<Luke?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz