-Przegryzłem linę, którą przywiązano mnie do drzewa. Szukałem jakiegoś miejsca dla siebie i znalazłem-mruknąłem krótko nie patrząc na El.
Wiedziałem, że to jej nie wystarcza, że ona domyśla się, że jest coś poza. Była na tyle inteligentna by się tego domyślić.
Ale moja historia jest dla mnie niewygodna. Bo później, po ucieczce z lasu były walki psów. Nielegalne, oczywiście. A ona nie chciałaby tego o mnie wiedzieć. Nie dociekała, najwyraźniej czuła, że temat jest dla mnie niekomfortowy.
Zmrużyłem oczy, gdy weszliśmy między pierwsze budynki. Fakt, miasto lubiłem. Było mi znajome, znałem zasady przetrwania. Bądź co bądź tu się wychowałem.
-A ty? Co się z tobą działo, przed - machnąłem ogonem - tym wszystkim.
Spojrzała na mnie z wahaniem w oczach, jakby nie do końca była pewna czy może mi zaufać. Nie dziwiłem się. Jeśli ją też skrzywdzono, swojej historii nie zdradza się pierwszemu lepszemu psu. Albo chciała, tak jak ja rozpocząć nowy rozdział życia. Czekałem cierpliwie.
<Elodie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz