- Revolvo - odpowiedziałem
Nagle podbiegł jakiś pies:
- Elodie! - i zaczeli coś tam gadać.
Nie mieszałem się w sprawy tej Elodi czy jak jej tam... Potem pies wyszedł. Nie wiedziałem co powiedzieć. Sytuacja wydawała mi się dziwna. W końcu milczenie przerwała Elodie:
- Jak się tu znalazłeś?
- No... emm... wędrowałem tu i tam i siam i natknąłem się na ciebie
Powiedziałem zmieszany.
- Coś nie tak? - zapytała
- Nie no... znaczy... Bo jakoś nie wdawałem się w rozmowy z innymi, tym bardziej suczkami... No i nie wiem...
- Nigdy z nikim nie rozmawiałeś??? - zdziwiła się
- No... Rozmawiałem ale nie wdawałem się w długie rozmowy, w sumie miałem tylko brata.
- Jest tu?
-Nie... Rozstaliśmy się dawno. Ale nie chce tego drążyć.
- A jak ma na imię powiesz? - dociekała suczka
- Oristolfo.
- Aha no dobrze. To gdzie chcesz spać? - wstała
- Gdzie mi dasz, to się prześpie, nawet na dworze.
- Ale w nocy jest zimno?
- Wychowałem się na śnieżnej pustyni - zaśmiałem się
- O to nowość - uśmiechnęła się.
Eli była fajna i... urocza. Szedłem za nią (zaproponowała przechadzkę po terenach). Wlepiłem w nią wzrok. Opowiadała o terenach. Tak minął dzień. Wróciliśmy zachodem słońca. Ona poszła do jaskini, a ja położyłem się przed wejściem. Długo rozmyślałem, aż zasnąłem. Obudził mnie wschód słońca. Wstałem i przeciągnąłem się. Siedziałem o poranku w słońcu, na kamieniu. Usłyszałem szelest za sobą. Była to El.
<Elodie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz