Przełknęłam ślinę próbując zignorować ogromną gulę w gardle. Poczułam jak lekki dreszcz przechodzi między moimi barkami dosięgając szyi. Jak mam mu odpowiedzieć? Powiem dziękuję, albo ty też, wyjdzie na lekki sarkazm, spokojnie.
Otworzyłam pysk, żeby powiedzieć ułożoną wcześniej kwestię ale za cholerę nic nie chciało wydobyć się z mojego gardła. Próbowałam kilka razy, ale poszło na marne. Odchrząknęłam cicho. Siedzieliśmy tak chwilę w ciszy, która zdawała się zabierać mi oddech. Podniosłam się powoli, chcąc nie zwracać uwagi psa, ale on prawie natychmiast podniósł łeb.
- Sasza - zaczął miękkim głosem, ale ja tylko pokręciłam głową.
- Nie mogę - szepnęłam prawie niesłyszalnie. Wtedy zauważyłam dziwny błysk w niebieskich oczach Revolva. Zrozumiałam. A myślałam, że jestem inteligentniejsza.
Ruszyłam stąpając krok po kroku trzęsącymi się łapami. Usłyszałam, jak husky podniósł się z mchu jednym szybkim ruchem. Odwróciłam się do niego. Widziałam lekki zdziwienie malujące się na jego pysku, z nutą...rozczarowania? Zaśmiałam się chicho.
- Co się -
- Przepraszam, po prostu... - usiadłam na trawie. Czułam się żałośnie, miałam ochotę rzucić się w wir wody jeziora, które było obok nas, tak, bym nie musiała już myśleć, martwić się, dbać o siebie i innych. Tak, żeby wszyscy o mnie zapomnieli. Zaśmiałam się, ale czułam w dźwięku mojego śmiechu gorycz. Widziałam coraz gorzej przez łzy napływające mi do oczu. - Mogę brzmieć, jak trafiona, ale... znamy się niecałe dwa dni. Mimo tego,oczekuję od ciebie, jak od każdego innego psa szczerości.
Czułam, jak zaczyna się we mnie gotować. Koniec zdania wręcz wykrzyczałam. Popatrzyłam się na rozmazanego przez łzy husky'ego. Był zdezorientowany, jedynie to mogłam powiedzieć. Zacisnęłam zęby i wysyczałam.
- A więc, Revolvo, co chcesz mi powiedzieć?
< Revolvo? Przepraszam ;-; >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz