Uciekałam drogą polną, zabawy z hyclami... Moja codzienność! Lecz tym razem sprawy wymknęły się spod kontroli. Gdy straciłam busa z pola widzenia raptownie stanęłam i zaczęłam obwąchiwać teren. Nie wiedziałam gdzie jestem, zgubiłam się czego nie rozumiałam. Fakt nie mam najlepszej orientacji w terenie, ale aż tak nie byłam daleko.
- Musi być tu gdzieś w pobliżu ktoś kto mi pomoże. - Pomyślałam.
Szłam następne kilkanaście kilometrów, bez celu wiedziałam że jestem już skończona. Zaczęłam tropić, od razu wyczułam jakieś psy. Pobiegłam tropem i trafiłam na obce tereny. Zza drzewa wyłonił się jakiś pies, cofnęłam się i zniżyłam barki.
- Kimże jesteś?! - Zawarczałam.
<Jakiś pies? Ktoś kto ma ochotę popisać? XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz