Moje kąciki ust się podniosły do góry. Ona mnie kocha!? takiego kogoś!? Jestem chyba najszczęśliwszy na świecie. Ona również odwzajemniła gest. Nie mogłem i "rzuciłem się na nią". Poturlaliśmy się z niewielkiego wzgórza. Było już płasko, więc wstając zacząłem biegać po łące, wywalając się i krzycząc:
- JESTEM SZCZĘŚCIARZEM!! - a przechodzące obok mnie psy, pytały El czy wszystko ze mną okej. Po jakiejś godzinie biegana, zmęczony podszedłem do leżącej Elodie, która się ze mnie śmiała.
- Ja też cię kocham. - polizałem ja po pysku. Położyłem się obok niej i rozmawialiśmy o dosłownie wszystkim (xd). Po czasie, zrobiliśmy się głodni. Upolowaliśmy sobie jelenia. Po zjedzeniu, wybraliśmy się nad jezioro i razem śpiewaliśmy:
Miłość rośnie,
wokół nas!
W spokojną, jasną noc...
Nareszcie świat,
zaczyna w zgodzie żyć!
Magiczną czując moc...
Jak mam jej wyznać miłość?
Jak wytłumaczyć mam?
Kim jestem, co się stało?
Nie wiem.
Co robić nie wiem sam...
Jest tak zamknięty w sobie!
Lecz nie uwierzę, że...
Nie będzie królem,
skoro ma,
królewski ton i gest!
Miłość rośnie,
wokół nas!
W spokojną, jasną noc...
Nareszcie świat,
zaczyna w zgodzie żyć!
Magiczną czując moc...
Miłość rośnie,
wokół nas!
Jej zapach jest tuż, tuż!
Kochać to,
pokonać, troski swe!
Przetrwać pośród burz...
- Elodie? - zapytałem z iskrą w oku.
- Tak? - spojrzała na mnie.
- Uczynisz mnie jeszcze szczęśliwszym..
- To się da bardziej? - zaśmialiśmy się.
- Uczynisz mnie jeszcze szczęśliwszym i zostaniesz moją partnerką? - uśmiechnąłem się.
<,El?>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz