*
Tak mijały kolejne dni, tygodnie i miesiące. Na zabawach ze szczeniakami, uczeniu ich wielu rzeczy, a przede wszystkim, na nauce życia...
*
~*Pół roku później*~
Szczeniaki rosły bardzo szybko. Jak się na nie patrzy, to już prawie dorosłe psy... Piękne, silne i odważne, a przede wszystkim ciekawskie. Byliśmy z nich dumni, ja i Hunter. Dzielnie poznawały nowe rzeczy i miejsca.
Pewnego dnia, gdy byliśmy ze szczeniakami na łące, szepnęłam do Huntera:
- Wiesz co... One niedługo nas opuszczą.
- No tak. - westchnął. - Są już prawie dorosłe...
- A dalej wydaje mi się, że one urodziły się wczoraj...
<Hunter? brak weny...>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz