–Uważaj, bo jeszcze się zakochasz, Narcyzie !–zaśmiała się Milka.
Uśmiechnołem się i polizałem suczkę po pysku.
–Jak Ci mija dzień ?–zapytałem.
–No...w miarę dobrze... Mam złe przeczucia...
–Będzie dobrze... Mogę Ci to obiecać...–labradorka przytulia się do mnie.
–Dzięki...–odparła i wróciliśmy do domu. Zbliżała się noc. Położyłem się na wspulnym posłaniu z Milką. Tej nocy nie mogłem zasnąć. Coś musi się stać ! Raptem moje oczy zaczęły się kleić i zasnołem. Usłyszałem szczekanie. Wstałem na równe nogi. Była 2 w nocy. Dom płonoł. Dotknołem pyskiem Milkę.
–Mila ! Wstawaj ! Musimy iść bo naszych właścicieli ! I uciekać –krzyczałem.
Milka obudziła się i przeraziła.
–Po właścicieli !–zarządziłem.
Pobiegliśmy do ich pokoju.
Skoczyłem na klamkę.
–Cholera !
–C-co ? –jękneła wystraszona.
–Dzwi się zacieły !
Usłyszeliśmy krzyki z pokoju i się wszystko zawaliło.
–Już im nie pomożemy...nie żyją...–powiedziałem szybko i rozpaczliwie.
–U-uciekajmy !
–Tak !
Popędziliśmy do drzwi. Raptem belka na suficie spadła na tylne łapy labradorki.
–Milka !–zawrzeszczałem.
Suczka spojrzała na mnie. Jej oczy były pełne łez.
–Uciekaj...– wyszeptała cicho.–Uciekaj !
–Nie bez Ciebie !–łzy leciały mi z oczu.
–Bez ze mnie...
–Z tobą !
–Uciekaj...Kocham Cię...–Pocałowała mnie mocno.
–Ja ciebie też...
Raptem drugą belka spadła. Odskoczyłem.Przygniotła ona głowę Milki. Wyszem z płonącego domu i popędziłem ile sił w łapach. Oczy miałem we łzach. Gdy łzy zaschły dołączyłem do gangu kundli.
–My w gangu zabijamy psy, a potem niesiemy je do rzeźnika...
–Po co mu martwe psy ?–zapytałem chamsko.
–Robi z tego mięso...
–Biorę tę robotę...
–Dobra... Shadow...
–Mam na imię Mike !-zawarczałem.
–Nie możesz już nosić tego imienia, bo wszyscy je znają...
Tylko zawarczałem i ruszyłem na łowy. W ten dzień złapałem ponad pięć psów i zaniosłem do rzeźnika. Potem spotkałem znów mieszańca doga niemieckiego.
–Teraz Shadow, się trochę zabawimy...-uśmiechnoł się złowieszczo.
Poszliśmy do starej stotoły-składziku. Był tam stary basen, który był napełniony brudną wodą. Kanapy, fotele, biurka i nawet bar z przekąskami od rzeźnika i wódką zkradzioną ze sklepu. Dookoła pomieszczenia, było pełno dźwi z niektórych dochodziły odgłosy. Wszędzie było pełno psów.
–To najpierw wudeczka, a potem laseczka !–zaśmiał się pies.
Podeszliśmy do baru i skoczyliśmy na krzesła przy nim. Barman na widok doga zawołał.
–Killer ! Dawno Cię tu nie było !
–Troche dawno ! A to jest Shadow, nowy...–powiedział pokazując na mnie.
–Dobrze się sprawuje ?–zapytał.
–Dzisiaj pięć psów...chłopak ma do tego powołanie.
–No dobra...Co podać ?–Zapytał barman.
–Dla mnie butelkę wudki...
–Dla mnie to samo...–powiedziałem.
| (-tylko trochę większy) |
Usiedliśmy i popijaliśmy wudkę. Raptem podeszły do nas suczki. Były to chyba spanielki.
–Witajcie drogie Panie –zawołał wesoło Killer.
Do mnie też podeszły. Czułem się nie komfortowo.
–Nie bądź taki spięty, Shadow ! Zabaw się...
Kiwnełem głową i powiedziałem uwodzicielskim głosem.
–Moja drogie panie...wypije tylko zawartość butelki...
Suczki zaśmiały się. Killer wypił już swoją wudkę i ruszył do pokoju nr. 6 . Ja jeszcze się działem w jacuzzi-basenue i włączyłem bombelki. Chciałem się trochę zrelaksować po robocie. Nagle jedna spanielka zanurkowała. Poczułem coś... I...wiadomo co robiła (xD) Potem gdy skończyła wyszedłem z wanny i udałem się z suczkami do pokoju nr.2. Był to ciasny pokoik z łuzkiem. Tam wszystko co do tąd kochałem odeszło w zapomnienie.
Na drugi dzień było to samo.
Minęło chyba 11 miesięcy, gdy przez przypadek podsłuchałem rozmowy Killer'a z barmanem i resztą gangu.
–Shadow nic nie wie, że to my spaliliśmy jego dom i ukochaną...
To już mi wystarczało by zemścić się. Gdy Killer został sam wyskoczyłem do jego szyji.
–To za mój dom !–krzyknołem i zabiłen go, tak jak pozostałych. Zaniosłem ciała do rzeźnika i ulotniłem się z tamtych okolic. Popędziłem przed siebie. Moja wędrówka nie trwała jednak długo. Złapano mnie na psie walki, jednak tam byłem tylko miesiąc. Uciekłem i dotarłem tu. Raptem zobaczyłem w krzakach jakiegoś psa. Zawarczałem, a pies wyskoczył z krzaków.
<Ktoś ?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz