Reks i Alex to psy wyznaczone przez mojego ojca, po to by pilnowały, bym wykonywała polecenia Gangu Rokiego. Biegłam więc do sklepu, moi "strażnicy" kawałek za mną. Po chwili zobaczyłam sklep i wbiegłam tam. Reks i Alex zostali przy drzwiach Już miałam podbiec do stoiska z mięsem, gdy zobaczyłam drugie drzwi! Otworzyłam szerzej oczy. Ucieknę Gangowi i Rokiemu! Wtedy ludzie zobaczyli biegnącego psa przez sklep i zaczęli krzyczec. Biegłam więc szybciej i wybiegłam przez drzwi. Wolna! Rozejrzałam się. Nie widziałam strażników. Zaczęłam biec do przodu, byle dalej i szybciej.
~Tydzień później~
Byłam wyczerpana do granic możliwości. Podróżowałam, na łapach, autobusami, pociągami, nawet samolotem. Ale byłam wolna! Szczęśliwa szłam przed siebie. Raptem poczułam zapach wielu psów. Jednak dalej truchtałam przed siebie. Wtedy zobaczyłam jakąś suczkę husky. Skądś ją kojarzyłam... Słabe wspomnienia... Suczka podeszła do mnie.
- Kto ty? - spytała.
- A ty kto? - odparłam.
- Hope... Hearth... Hope from the Hearth...
- To ja! - szepnęłam.
- Hope, ja jestem twoją matką... Elodie.... - jęknęła.
*
Po tym spotkaniu dalej nie mogę się otrząsnąc. Tak szybko, wszystko na raz...
*
Pewnego dnia, przechadzając się po Lesie Mgielnym, spotkałam jakiegoś psa.
- Hej! Co tu robisz? - spytałam.
- A ty? - warknął.
- Mieszkam tu, w SLD.
- A. - uśmiechnął się. - Ja też.
- To fajnie. - odparłam. - Idę na spacer do miasta, idziesz ze mną?
<Jakiś pies?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz