Kiedy znów się obudziłem i przy niej mnie nie było, pomyślałem, że może poszła na polowanie. Pobiegłem stronę łąki. Nie nie było jej. Polana, nic. Las, nic. Jezioro, nic. Rzeka, nic. Wróciłem do jaskini i zastałem ją śpiącą, w legowisku. Może ona tu była? Nie wiem, ale.. Chyba jej przedtem nie zobaczyłem (xd). Polizałem ją, a ta się przebudziła.
- Szczeniaki. - powiedziała. - Jestem w ciąży.
- HURA! - zacząłem krzyczeć.
- Zamknij się. - zaśmiała się i zakryła łapami uszy. - Mogą przyjść na świat w każdej chwili.
- HURA! - uśmiechnąłem się. - A ile?
- Dwa, samica i samiec. - mrugnęła do mnie, a ja postawiłem ogon z radości. Skakałem i biegałem po jaskini. W końcu poszedłem upolować jelenia i przyciągnąłem go do jaskini. Zjedliśmy z wielkim apetytem. Nagle usłyszałem jęki, od strony Elodie.
- Wszystko ok? - zapytałem.
- To już. - złapała się za brzuch.
- Co mam robić?!! - spanikowałem.
- Do medyka.. - zająkała.
- Racja! - pobiegłem.
- A może mnie zabierzesz? - wrzasnęła.
- A sory. - wziąłem ją na plecy i położyłem na wielkiej skale u medyka.
<<El? Sory, że cię nie zabrałem ;3>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz